Cz. 1 Półwysep Peljesač - kraina winem płynąca.
Po przekroczeniu granicy bośniacko - chorwackiej krajobraz zrobił się bardziej śródziemnomorski.
Widok zielonych wzgórz oraz wysepek skąpanych w turkusowym Jadranie pieścił nasze zmysły..



Po paru kilometrach skręciliśmy z Jadranki w prawo, by wkroczyć na ten opiewany, zachwalany i 
wyczekiwany przez nas półwysep... zwany Peljesačem  

No i od razu, od samego wjazdu uraczył nas on samymi niezwykłościami...
Nasz wzrok przykuwały co rusz...
A to nieznane przez nas wcześniej plantacje małż i ostryg, rozsiane na wodzie niczym pola ryżowe...
A to fortyfikacje obronne wijące się jak Chiński Mur po stromej górze w miasteczku Ston...
A to morskie pola solankowe, wyglądające jak gigantyczna plansza szachownicy dla wielkoludów...
A to aleja palmowa za Ston, sprawiająca wrażenie jakby z ziemi wyrastały słociudkie ananasy...
A to spalone doszczętnie olbrzymie połacie lasów od wzgórz po brzeg morza w miejscowości Trstenik...
A to niezliczone ilości winiarni, które na całym półwyspie, zachęcały wymyślnymi reklamami do zakupu 
swych wyśmienitych trunków...

Wszystko zaś było okraszone pięknymi widokami...
Mówię Wam, same cuda...

Dojechaliśmy do Orebič bardzo szczęśliwi, bo właśnie zaczęły się dla nas tak długo wyczekiwane...

 ...WAKACJE...  
Cdn...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga