Cz. 6 Ku. Vi. Lo. - szukanie wiatru w polu...
Peljesač słynie z pięknych widoków oraz silnych wiatrów...
Jak na razie doświadczyliśmy tylko tego pierwszego, więc wypadałoby poszukać także i drugiego...
Ponieważ nie ma tu za wiele pól, więc w poszukiwaniu wiatru udaliśmy się na "dziki zachód" półwyspu.
Znajdują się tam trzy osady o śmiesznie, a zarazem uroczo brzmiących nazwach:
Kućište
Viganj
Lovište
Kućište
Daleko nie musieliśmy jechać.
Parę kilometrów za Orebičem znajdują się pierwsze dwie z nich.
Parę kilometrów za Orebičem znajdują się pierwsze dwie z nich.
Położone przy samym morzu,
połączone ze sobą, tworzą jakby jedną całość.
połączone ze sobą, tworzą jakby jedną całość.
Nawet gdy nie wieje zbyt mocny wiatr, można się domyśleć, że tu właśnie jest to słynne, wietrzne miejsce na Peljesaču.
Świadczyć o tym może mnóstwo wypożyczalni wszelkiego rodzaju sprzętu wodnego, napędzanego siłą wiatru.
Mimo, że Kućište i Viganj nie są duże, to zabudowania ciągną się przez kilka kilometrów.
Aby zaznać trochę owych klimatów i poczuć wyobraźnią wiatr we włosach oraz bryzę morskich fal na twarzy, postanowiliśmy zatrzymać się na chwilę.
Przy dużym campingu, na szerokiej plaży stał mini cafe-bar.
Nie mogliśmy sobie odmówić popołudniowej kawki i lodów w takim "hawajskim" miejscu.
Do pełni szczęścia brakowało nam tylko naszyjników z kwiatów.
Do pełni szczęścia brakowało nam tylko naszyjników z kwiatów.
Widok śmiałków, zmagających się z wiatrem, morzem i grawitacją, szarpanych i podrywanych w górę przez kolorowe żagle, latawce itp. wiatrołapy, na tle spienionych fal, był fascynujący...
Można było poczuć klimat wolności, swobody, beztroski i radości.
W kontraście do tej hipisowskiej scenerii na tej samej plaży stała mała, stara, urocza kapliczka...
Czyżby ten sport był aż tak niebezpieczny, że trzeba przed startem szukać pomocy u Wszechmocnego...
Po dłuższej chwili relaksu ruszyliśmy dalej, na sam cypelek tego rajskiego półwyspu
do Lovište.
Aby tam dojechać należy z "poziomu zero" Viganj przedostać się przez wysoką górę do "poziomu zero" Loviste
Owa góra, leżąca w połowie drogi, stanowi kolejny na Peljesaču odlotowy punkt widokowy
Owa góra, leżąca w połowie drogi, stanowi kolejny na Peljesaču odlotowy punkt widokowy
Jest tam mały parking, gdzie do woli można oddawać się pasji fotograficznej
Potem już tylko z "górki na pazurki" i ostre hamowanie w Lovište
To "miłośnie" brzmiące miasteczko położone jest wokół sennej zatoczki Luka, która wygląda jak sypialnia
dla "zmęczonych" żeglowaniem jachtów i stateczków.
dla "zmęczonych" żeglowaniem jachtów i stateczków.
Życie toczy się tu w typowo śródziemnomorskim tempie, od sjesty do sjesty...
Tak zakończyła się nasza wycieczka do KuViLo...
Ps.
Bym zapomniał..., przecież jeszcze...
wrócić do Orebiča musieliśmy,
bo przecież tam mieszkaliśmy,
i tak też z radością zrobiliśmy,
i do końca dnia się byczyliśmy,
najpierw trochę kolacji zjedliśmy,
którą pysznym winkiem popiliśmy,
potem promenadą spacerowaliśmy,
zachodu słońca wyglądaliśmy,
lecz się go nie doczekaliśmy,
więc słodkich lodów skosztowaliśmy,
artystów śpiewających posłuchaliśmy,
z małymi kotkami się pobawiliśmy,
do apartamentu powoli wróciliśmy,
trochę jeszcze w karty pograliśmy,
ze sobą miło porozmawialiśmy,
no i zmęczeni w końcu zasnęliśmy...
Bym zapomniał..., przecież jeszcze...
wrócić do Orebiča musieliśmy,
bo przecież tam mieszkaliśmy,
i tak też z radością zrobiliśmy,
i do końca dnia się byczyliśmy,
najpierw trochę kolacji zjedliśmy,
którą pysznym winkiem popiliśmy,
potem promenadą spacerowaliśmy,
zachodu słońca wyglądaliśmy,
lecz się go nie doczekaliśmy,
więc słodkich lodów skosztowaliśmy,
artystów śpiewających posłuchaliśmy,
z małymi kotkami się pobawiliśmy,
do apartamentu powoli wróciliśmy,
trochę jeszcze w karty pograliśmy,
ze sobą miło porozmawialiśmy,
no i zmęczeni w końcu zasnęliśmy...
Cdn...
Komentarze
Prześlij komentarz