Cz. 9. Korčula - tym razem prozą
Po ostatnim eksperymencie "poetyckim"  (bardziej, lub mniej udanym  ), wyrażającym moje uczucia po wizycie w tym mieście, czas wrócić na stare "tory" prozy życia...  
Dlatego jeszcze raz udamy się do Korčuli.
Z Orebiča można dopłynąć na wyspę Korčula, na wiele sposobów.
Podróżujący samochodami mogą przepłynąć dużym promem, piesi zaś mają do wyboru wiele mniejszych, lub większych stateczków.
My wybraliśmy opcję dosyć kameralną i w towarzystwie kilkunastu osób, popołudniową porą, ruszyliśmy w rejs...
No... może trochę przesadziłem, bo już po ok. 15 min. byliśmy po drugiej stronie.
Wysiada się dosłownie przy samym murze obronnym i od razu można konsumować wszystkie serwowane tam atrakcje.
Lecz uprzedzam, jest ich tak dużo, że w czasie jednej wizyty jest to raczej zadanie niewykonalne.
Z nabrzeża portowego "wspinamy się" na mur, gdzie "witają" nas stare armaty.
Są one ulubionym obiektem dla fotografów, bo oprócz ich walorów wizualnych i historycznych, w tle pręży się masyw góry św. Eliasza nad Orebičem.
Można też, tuż obok (jak i w kilku innych miejscach), zejść po stromych schodach do skalistego brzegu, które jest równie fotogeniczne, co orzeźwiające, cieniem dostojnych murów, jak i morską bryzą.
Po sesji foto, która de facto trwać tu będzie non stop, ruszamy na podbój tego ufortyfikowanego miasta.
Główna aleja, prowadząca wzdłuż murów, zacieniona licznymi drzewami, jest wręcz "usłana" stolikami kawiarni oraz restauracji.
Widoki roztaczające się wokoło dodają im prestiżu.
Spacerując należy uważać na manewrujących w ekwilibrystyczny sposób między turystami kelnerów.
Można skręcić w jedną z wielu uliczek prowadzących ku górze miasta, lub iść dalej. Opcji jest mnóstwo...
Po drodze mijamy wielkie drewniane krzesło reklamujące muzeum Marco Polo, ponoć tu urodzonego  
Idziemy prosto, mijamy jedną z baszt obronnych, a dalej drugi port, w którym cumują statki wycieczkowe pełne turystów.
Z portu po schodach udajemy się w górę, zacienioną uliczką.
Jest ich wiele, każda ma swój niepowtarzalny urok i klimat.
Spacerując nimi można poznać tajemnice i zwyczaje życia zwykłych ludzi, zaglądając do ich domów, małych ogródków, czy dziedzińców.
Warto unieść głowy nieco wyżej, by dostrzec niezwykłe zdobienia starych kamienic albo wymyślne balkony.
Zdarza się też często zobaczyć... wiszące pranie, co jest także jakąś atrakcją  
Gdy dotrzemy na szczyt wzniesienia, można zwiedzić piękną katedrę św. Marka oraz inne małe kapliczki.
Dalej udajemy się do głównej bramy miejskiej ze słynnymi schodami, które są chyba najczęściej fotografowanym miejscem w mieście.
Tuż obok jest raj dla wielbicieli pamiątek made in china  
Na wielu straganach można wybierać co tylko dusza zapragnie...
I tak doszliśmy do punktu początkowego naszej wycieczki.
Stąd wrócimy do Orebiča...
Korčula to miasto niezwykłej urody.
Wszystko wydaje się w nim być na swoim miejscu, wszystko jest warte zobaczenia, dotknięcia i sfotografowania.
Na pewno jest to miejsce, które pozostanie w pamięci na zawsze, i do którego jeszcze kiedyś trzeba powrócić...
Ja pokochałem je od pierwszego zwiedzenia  
Cdn...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga