Cz. 3. Orebič - z wirtualu do realu
Gdy skomplikowana operacja logistyczna zasiedlenia apartamentu dobiegła końca, postanowiliśmy ruszyć "w kapitańskie tango"  
Tyle się naczytałem o tych egzotycznych posiadłościach bogatych wilków morskich, że nie mogłem się doczekać, aby zobaczyć je na żywo, w realu.
Tak jak pisałem w poprzednim odcinku, wille te są niezwykle okazałe, dostojne, otoczone pięknymi ogrodami, lecz dosyć mocno zaniedbane.
Wyglądają jakby dawno temu czas się dla nich zatrzymał w miejscu.
Jakby w czasach świetności odbywała się w każdej z nich huczna zabawa i nagle... pstryk... i koniec...
Jak w starożytnych Pompejach, tuż przed wybuchem Wezuwiusza, lub w ostatnim rejsie Titanica.
Wszystko w jednej chwili się urwało, zastygło, skończyło...
Owe wille wyglądają, jakby życie z nich uszło, a mury stoją tylko po to, by spragnieni turyści mogli zapełniać megabajty swych kart pamięci w aparatach fotograficznych, uwieczniając je dla potomnych...
Tak czy owak, są one nostalgicznie piękne...
Idziemy dalej, cudowną promenadą.
Plusk morskich fal, delikatnie muskających kamienie na plaży, kojący cień rosnących wzdłuż niej palm oraz drzew piniowych oraz bajeczne widoki na wyspę Korčula oraz masyw góry św. Eliasza wprowadzają nas w niezwykły nastrój.
Mijamy małą kapliczkę, w której odbywają się kameralne koncerty, liczne tawerny, lodziarnie, galerie sztuki i dochodzimy do portu.
Stąd duże promy oraz liczne małe stateczki co chwilę wypływają wożąc turystów na Korčulę, lub rejs wzdłuż wybrzeża.
No ale to nie koniec atrakcji na dziś.
Otóż umówiliśmy się po raz pierwszy w życiu ze znajomymi, których znaliśmy dotychczas tylko ze świata wirtualnego.
Spotkanie z Basią oraz Rafałem było bardzo sympatyczne.
Spędziliśmy miło czas w portowej kawiarence, rozmawiając ze sobą jakbyśmy się znali długi czas.
Udzielili nam oni wiele cennych wskazówek na temat pobytu w Orebiču.
Ponieważ nasi znajomi następnego dnia kończyli swój urlop, to dzisiejsze spotkanie było zarazem ich pożegnaniem.
Na koniec jeszcze wspólny miły spacer, pamiątkowe zdjęcie i powrót do świata wirtualnego  
Pierwszy dzień w Orebiču minął bardzo miło.
To zapowiadało cudowne wakacje.
Cdn...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga